2011-09-15 15:22:40
--Nuta--
Zawsze marzyłem o pracy modela prężącego się po światowych wybiegach u największych projektantów. Kilka miesięcy temu dostałem ofertę uczestniczenia w sesji reklamowej jednej z fabryk produkujących wyroby z nabiału – mleko, kefir, ser biały. Nie myśląc długo przyjąłem ofertę. Zdjęcia miały się odbyć w studiu fotograficznym w budynku niedaleko mojej dzielnicy. Estetyczne, z klimatyzacją, całkowicie przygotowane do robienia profesjonalnych ujęć. Przywitałem się z pierwszym fotografem, człowiekiem od światła oraz panią makijażystką, która od razu zabrała się do pracy nakładając mi na twarz fluid a także podając odpowiednie ubrania. Zleceniodawca zażyczył sobie modela (w tym wypadku mnie) do reklam będących na licach – billboardów, plakatów oraz tych mających pojawiać się w prasie. Przedmiotem reklamy miał być jogurt niskotłuszczowy dlatego w elementami sceny były niebo błękit, trawa kojarzone z naturą. Patrzyłem w obiektyw aparatu głównie z uśmiechem na ustach mając w palcach łyżkę z jogurtem, który jak na mój gust nie wyróżniał się na tle konkurencji. Byłem rozliczany z tego aby w jak najbardziej przekonujący sposób wyrazić swój niepohamowany zachwyt nad nowym towarem. Ja się delektowałem, a fotograf robił foto. Łatwizna, i to za bardzo dobrą kasę. Wszystko trwało kilka ładnych godzin. Po zakończeniu zdjęć nie byłem w stanie popatrzeć na jogurt przez następnych kilka tygodni. Foty miały zostać poddane obróbce, następnie zostać wysłane do zleceniodawcy a po jego uprzednim zatwierdzeniu agencja specjalistyczna miała wynaleźć slogan i przedstawić inne szczegóły kampanii reklamowej. Plakaty w gazetach i na ulicach ukazały się dopiero po kilku miesiącach od mojej sesji reklamowej, natomiast reklamowany towar pojawiać się na półkach sklepowych chwilę później. Nie wiem jak się sprzedawał, lecz przyznaję, że w podobnej sesji wziąłbym udział raz jeszcze.